niedziela, 6 września 2015

Denko: Evree Magic Rose + Maybelline The Colossal Volum' Express Mascara



Denko, na YouTube'ie znane raczej pod nazwą "Projekt denko", czyli produkty, które ostatnio zużyłam. Krótsze recenzje jednego produktu do pielęgnacji i z "kolorówki".

Evree to firma, która w zaskakującym tempie zdobyła popularność na wielu kanałach na YouTube, zaledwie chwilę po wejściu na rynek. Na olejek różany skusiłam się, bo miałam ochotę wypróbować coś nowego. Wcześniej nie używałam "naturalnych" produktów do twarzy, a dodatkowo produkt dostał wiele pozytywnych recenzji.


Producent zaproponował na opakowaniu kilka sposobów użycia, jednak stosowałam go jedynie do demakijażu. Radził sobie z tym... hm, średnio. Fajnie rozpuszczał makijaż, jednak nie potrafił go zmyć w całości i zostawiał smugi, więc, jako wielki leń, zmywałam twarz "po wierzchu", a następnie reszty pozbywałam się żelem do mycia twarzy. Może przez to, że miał krótki kontakt z moją skórą i nie chciało mi się nakładać go na noc (bo i tak zostałby odbity na poduszce), nie zauważyłam spektakularnych efektów, o których zapewnia producent. Nie wyregulował wydzielania sebum i nie zredukował przebarwień. Co do wspomagania produkcji kolagenu - jeszcze nie mam z tym problemów, więc niczego nie zauważyłam.

Plusy? Wygodna pipeta, która ułatwia nakładanie produktu i przepiękny zapach. To by było chyba na tyle. ;)

Olejek Magic Rose ma pojemność 30 ml oraz kosztuje 30 zł.

Kiedyś gdzieś usłyszałam, że tusze do rzęs z Maybelline są najlepsze. Naprawdę?


The Colossal Volum' Express Mascara to niewypał. Maskara, która wszystko robi nie tak. Nie pogrubia, pozostawia grudki, a jak machnę rzęsy za szybko, fatalnie je skleja. Dodatkowo, po około 2 godzinach zaczyna niemiłosiernie się kruszyć. Po całym dniu murowany efekt pandy. Plusy? Żadnych nie widzę.


Kupiłam ją na promocji w Rossmannie, wybrałam akurat tę ze względu na fakt, że ma największą pojemność (hm, a może najdłużej posłuży?). To była zła kategoria wyboru. ;) Standardowo kosztuje 33,99 zł.


Używałyście tych produktów? Jeśli tak, jakie macie zdanie? Spodobały wam się, w przeciwieństwie do mnie? ;)

9 komentarzy:

  1. Ten olejek mnie zaciekawił... natomiast tuszy z Maybelline nie używam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Olejek mam zamiar kupić przy okazji, a co do maskary to u mnie akurat sprawdzała się bardzo dobrze, miałam ją jakiś czas temu. Z olejkami tak już jest że nie każdemu służą, może akurat ten jest nieodpowiedni. Jeśli miałaś problem z wchłanianiem to dobrze jest nakładać olejek na mokrą skórę lub mieszać go z kwasem hialuronowym albo chociażby z żelem aloesowym :) i nic na poduszce się nie odbija :). Trudno tu o spektakularne efekty skoro robiłaś nim tylko wstępny demakijaż. Ja na przykład oczyszczam skórę wieloetapowo i w pierwszym kroku stosuję np. olejek, potem zmywam buzię żelem lub pianką, a na koniec jeszcze domywam tonikiem :).

    OdpowiedzUsuń
  3. hej,ja takze nie jestem zadowolona tym tuszem, jakos szczoteczka za sztywna, i nie polecam. zapraszam do mnie na www.lap-stajla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tym olejku, ale moja skóra nie szczególnie lubi olejki, więc chyba się nie skuszę. Za to tusz do rzęs używałam i w sumie dalej używam, i dla mnie jest genialny. Ładnie pogrubia, nie podrażnia oczu co jest dla mnie bardzo ważne, bo noszę szkła kontaktowe. Nie zauważyłam też, żeby się sypał czy zostawiał jakieś grudki. Dla mnie boski :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, czekam na nowosci u ciebie, zapraszam do mnie na www.lap-stajla.blogspot,com, u mnie post z jesiennymi inspiracjami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od początku kupuję tusze jedynie od Maybelline i jestem nimi oczarowana. Może akurat ten, który wpadł w Twoje ręce był niedorobiony, ale te wodoodporne są rewelacyjne :)
    /meainsolita.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. A do tej pory same superlatywy o tym tuszu do rzęs czytałam.

    OdpowiedzUsuń